Działania Krajowej Rady IARP w VI kadencji nie ograniczały się do statutowych, codziennych zadań. Oto podsumowanie najważniejszych aktywności organów izbowych w ciągu ostatnich czterech lat.
Najważniejsze działania IARP w VI kadencji:
Na początku VI kadencji niespodziewanie pojawiła się inicjatywa Polskiej Izby Inżynierów Budownictwa w sprawie zmiany Prawa budowlanego i tzw. deregulacji, czyli wprowadzenia możliwości projektowania obiektów architektury przez inżynierów budownictwa, a także idąca za tym zmiana uprawnień ograniczonych. Ta inicjatywa pojawiła się w czasie, gdy prowadziłem rozmowy z Izbą Inżynierów Budownictwa, proponując współpracę i wykorzystanie wspólnego potencjału we wprowadzaniu uproszczeń w prawie.
Dwa lata trwała batalia KRIA RP o to, by zneutralizować propozycje zapisów, które krzywdziły nas, architektów. Liczba interwencji, pism kierowanych do ministerstwa i wystąpień na komisjach sejmowych oraz towarzyszący temu rozgłos pokazują, że dzięki determinacji Krajowej Izby nie doszło do planowanych przez inżynierów deregulacji. Zwróciliśmy m.in. uwagę na błędy proceduralne przy wprowadzaniu przepisu deregulacyjnego, opracowaliśmy do niego bardzo szczegółowe uwagi i skutecznie interweniowaliśmy na poziomie komisji sejmowych, doprowadzając do ostrej dyskusji ze stroną wnioskującą. Równocześnie, zarówno w czasie obrad komisji, jak i w kuluarach, przekonywaliśmy do naszych racji posłanki oraz posłów, będących świadkami starcia dwóch samorządów.
Poświęciliśmy tym sprawom dużo czasu i energii, które przecież mogły być spożytkowane na coś innego – chociażby na procedowanie ustawy o zawodzie. Obrona już istniejących zapisów była jednak kluczowa dla przyszłości naszego zawodu.
Podsumowując VI kadencję, nie sposób nie wspomnieć o bardzo aktywnym działaniu Piotra Andrzejewskiego w sprawie ustawy o zawodzie architekta. Wielki szacunek budziła jego determinacja w dążeniu do wznowienia pracy nad tą ustawą, którą poprzedni rząd zaniedbał, a obecny – pomimo naszych przypomnień – pozostawił bez odpowiedzi.
O tym odłożonym akcie prawnym przypominaliśmy władzy przy każdej możliwej okazji – były to oficjalne interwencje pisemne, ale też prywatne rozmowy. Niestety, wszystkie okazały się nieskuteczne.
Natomiast Piotr Andrzejewski, nie przejmując się tą niesprzyjającą nam atmosferą, cały czas przygotowywał materiały niezbędne do uaktualnienia naszej ustawy. Jego nagłe, niespodziewane odejście pozbawiło nas silnego, zaangażowanego głosu. Przejęliśmy jednak stworzone przez niego opracowania, a – kiedy Piotr był jeszcze z nami – udało nam się zrobić remanent całego ustawowego zapisu. Zapoznaliśmy się z tym, jak został on przedstawiony w projekcie rządowym i ponownie zdaliśmy sobie sprawę ze wszystkich jego elementów, które w zdecydowanej większości są aktualne. Odbyliśmy bardzo ważną dyskusję ekspercką na ten temat, w której uczestniczyli: Piotr Andrzejewski, Krzysztof Ozimek, Robert Szumielewicz, Piotr Gadomski, Piotr Fokczyński i mecenas Magdalena Wółkowska, która od początku nadzorowała przebieg prac z pozycji prawnej. Wnioski z tej dyskusji zostały zapisane i skatalogowane, dzięki czemu mamy teraz pełną wiedzę na temat stanu prawnego ustawy i w każdej chwili możemy wrócić do rozmów.
Charakterystycznym i trudnym wątkiem była dla VI kadencji polityka finansowa IARP. W bardzo ważnej dyskusji na jej temat brał udział zespół, który został zobowiązany do wypracowania końcowych wniosków. Była to szeroko zakrojona debata nie tylko o pieniądzach, ale również o ustroju IARP czy o małych i dużych izbach okręgowych.
Wtedy też zapoczątkowałem moje wizyty w okręgach, by rozmawiać o tym, jak wygląda ich działalność, jakie mają plany i ambicje. Małe izby to nie tylko liczba członków, ale również ich zaangażowanie i to, że architekci znajdują się bliżej władz oraz społeczeństwa, pełniąc funkcję ambasadorów IARP w terenie. Zawsze uważałem, i zdania nie zmienię, że nawet najmniejsza okręgowa izba ma wartość, ponieważ reprezentuje nasz samorząd zawodowy w miejscach oddalonych od dużych ośrodków.
Debata zaowocowała dostosowaniem polityki finansowej do struktury okręgów. Nowy system redystrybucji poprawił kondycję finansową najmniejszych izb. Jego przyjęcie było decyzją Zjazdu i właśnie na podstawie przegłosowanego systemu przygotowaliśmy budżet krajowy. Teraz ważną kwestią jest to, w jaki sposób te pieniądze są wykorzystywane.
Podczas najbliższego Zjazdu sprawozdawczo-wyborczego skarbnik przedstawi sprawozdanie finansowe oraz tabelę z danymi – takie zestawienia dają faktyczny obraz gospodarowania środkami. Widać, że aktywność małych izb jest większa niż kiedykolwiek i dokładnie tak wygląda cel zamierzenia. Małe okręgi uwierzyły w siebie, rozkręcają się, a także w sposób odpowiedzialny wprowadzają na swoich terenach ważne inicjatywy. Co istotne, ta aktywność cały czas wzrasta.
Kontynuacja dyskusji i dalsze kształtowanie polityki finansowej to nasz obowiązek, dotyczący również nadchodzącej kadencji. Myślę, że najmniejsze izby okręgowe zrozumiały, że dyskusja ta zakłada wyrównanie potencjałów, ale także zobowiązuje. Paradoksalnie, ku mojemu zaskoczeniu, Konwent Przewodniczących po przyjęciu nowej redystrybucji przeniósł się głównie na WhatsAppa. To oznacza, że okręgi skupiły się bardziej na swoich działaniach niż na wymianie doświadczeń. Bardzo liczyłem na Konwent jako silną i aktywną grupę opiniodawczą dla Krajowej Rady, ale stało się nieco inaczej. Nie ulega jednak wątpliwości, że na aktywnych i autonomicznych działaniach izb okręgowych skorzystała cała IARP.
Podjęcie przez KRIA rozmów z ubezpieczycielem i renegocjowanie umowy – która wraz ze składką oraz z zakresem ubezpieczenia funkcjonowała przez co najmniej kilkanaście lat i nigdy nie podjęto stanowczej dyskusji na jej temat – nastąpiło po tym, jak jeden z członków IARP opisał swoje wątpliwości w kwestii obsługi polisy przez PZU.
Pojawiły się sygnały, aby na poważnie rozważyć oferty innych firm ubezpieczeniowych. Świadomość, że nie powinno się z dnia na dzień zmieniać partnera, który od wielu lat ubezpiecza członków Izby, nie pozwoliła nam jednak działać pochopnie. W pierwszej fazie skorzystaliśmy więc z usług brokera, a dzięki współpracy z Kolegami z Izby, którzy ekspercko zajmują się ubezpieczeniami – Markiem Tarko i Wojciechem Bieleckim – wyszliśmy z inicjatywą zmian w rozszerzeniu oferty PZU. W efekcie tych działań udało się obniżyć roczną składkę do niecałych 100 zł dla pakietu podstawowego i wprowadzić wiele innych udogodnień, które – patrząc na ofertę kompleksowo – dały architektom korzystne i zróżnicowane warunki ubezpieczenia. Dodatkowo KRIA rozpoczęła stałe monitorowanie funkcjonującego systemu i doprowadziła do lepszej łączności architekta z ubezpieczycielem – utworzono specjalną linię do indywidualnych kontaktów. PZU zobaczyło w nas specjalnego klienta, z którym na bieżąco należy rozmawiać o tym, co można poprawić i zmienić na lepsze. Incydent, który zapoczątkował nasze działania, zaowocował nową umową z dużo większym i korzystniejszym zakresem dla wszystkich architektów.
Warto przy tym zaznaczyć, że sukces w podejściu do ubezpieczenia naszych członków jest równoznaczny ze zmianą podejścia do standardu wykonywania zawodu.
Cieszę się również z zakończonej w tej kadencji dyskusji na temat Kodeksu Etyki Zawodowej Architektów. Została ona podjęta przez zespół, który wiele miesięcy pracował nad analizą zapisów w Kodeksie, a jej wyniki przedstawił podczas Zjazdu na początku kadencji. Zjazd zaakceptował przedstawione treści, jednak ich wprowadzenie było niemożliwe ze względu na inne przepisy ustawowe.
Żeby jednak nie zmarnować długiej i żmudnej pracy kilkunastu Koleżanek i Kolegów, już w innym, zmienionym gronie, składającym się częściowo z członków KRIA, podjęliśmy działania nad ukierunkowaniem zaproponowanych poprawek. Cała lista osób pracujących nad zmianami w KEZA stanowi załącznik dokumentu. Drugi zespół tworzyli zaś: Aleksandra Wojtczak-Duch, Piotr Gadomski, Robert Szumielewicz, Krzysztof Ozimek, Teobald Jałyński, Kazimierz Butelski, Jarosław Wilk i Piotr Fokczyński. W tej grupie znalazły się osoby nieprzypadkowe, od lat zajmujące się zagadnieniami etyki, pracując w komisjach izbowych i pełniąc funkcję zastępcy Krajowego Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej.
Było to niezwykle trudne zadanie, uwzględniające nierzadko sprzeczne uwagi i wskazania. Efekty pracy przekazaliśmy do zaopiniowania w bardzo szerokim zakresie. Ostatecznie, na podstawie wielostopniowego procesu prowadzonego w sposób zgodny z ustawą (obejmującego sprawdzenie zasad proporcjonalności), przedstawiliśmy materiał Zjazdowi. Liczba uwag i opinii, często wykluczających się, do końca trzymała nas w napięciu, jednak propozycja zmian w KEZA została przyjęta.
Zdajemy sobie sprawę z tego, że poprawiony Kodeks nie każdemu się podoba, ale naszym zdaniem refleksja po przeszło 20 latach działania IARP jest właściwą decyzją. Właśnie taka refleksja była potrzebna nad dokumentem, który wszyscy członkowie Zespołu chcieli udoskonalić, w każdej regule poszukując treści etycznej, a nawet ją wzmacniając. Niektóre z nich w toku prac zmieniały swoje miejsce lub sposób zapisu. W rezultacie tę nowelizację można z całą pewnością uznać za rozważną ewolucję.
Moją główną rolą było nadzorowanie redakcji tego dokumentu, natomiast pozostali członkowie zespołu wnieśli duży wkład w opracowanie zapisów do KEZA, analizę uwag i opinii. Zachowywaliśmy dużą ostrożność i nie wprowadzaliśmy żadnych zmian, dopóki nie osiągnęliśmy względem nich jednomyślności.
Tuż przed Zjazdem odbyło się spotkanie z Rzecznikami Okręgowymi i Krajowym Rzecznikiem Odpowiedzialności Zawodowej. Miało to miejsce przed ostateczną redakcją tekstu przygotowanego na głosowanie delegatów. Rzecznicy mieli jeszcze swoje uwagi i muszę przyznać, że niektóre z nich pogodziły nasz zespół. W ten sposób np. reguła 3.7 została skrócona do podstawy etycznej. Opinie, że głosy spoza zespołu i z okręgów zostały zignorowane, nie są zatem prawdziwe. Oczywiste również jest to, że wszystkich uwag nie da się uwzględnić. Sens i potrzeba każdej zmiany w Kodeksie zostały szczegółowo uzasadnione.
Dyskusja nad KEZA, mimo że trudna, okazała się bardzo pouczająca – chciałbym, aby wszyscy podeszli do wersji końcowej, zadając sobie pytanie: po co są zasady etyki i jaki jest cel norm etycznych. Niewykluczone, a nawet pewne jest to, że Kodeks będzie korygowany po raz kolejny, ponieważ jest to dokument, który – mimo że ma charakter trwały – nie został nam dany raz na zawsze w jednej postaci.
Podjęcie w ostatnim roku VI kadencji rozmów na temat powstania Centrum Polskiej Architektury w Pałacu Zamoyskich przy ul. Foksal nie wydarzyło się w sposób nieoczekiwany. Był to efekt prowadzonej razem z SARP długotrwałej analizy zapotrzebowania na wspólne miejsce, ważne dla polskiej architektury i zintegrowanego środowiska zawodowego. Wypracowaliśmy jednogłośne i nieobarczone żadnym przymusem stanowisko, że pomysł jest zasadny.
Nasza dobrze funkcjonująca obecna siedziba, choć nie ma walorów reprezentacyjnych, przez lata umożliwiała nam swobodę działania. Kwestię zmiany należy dobrze przemyśleć, by uniknąć wszelkiego ryzyka, nie tylko finansowego. Ponieważ jednak dysponujemy własnym miejscem, nie ma ani pośpiechu, ani przymusu.
Nasza prezentacja na grudniowym Zjeździe, dotycząca projektu budowy nowej siedziby IARP przy ul. Foksal, zamknęła pewien cykl rozważań. Zjazd dał nam przyzwolenie jedynie na kontynuację analizy oraz kalkulację ryzyka. Do tego się więc ograniczyliśmy i wspólnie z ekspertem zewnętrznym, mecenasem Piotrem Królakiem, szczegółowo przeanalizowaliśmy pomysł, zapisując projekt porozumienia do dalszych rozmów z SARP.
Pomysł powołania Sektorowej Rady ds. Kompetencji Architektura i Urbanistyka (AiU) pojawił się nieoczekiwanie dla Krajowej Rady. Moją uwagę na tę możliwość zwrócił Roman Wieszczek, delegat Łódzkiej Okręgowej Izby Architektów, który sygnalizował ten temat już w poprzedniej kadencji. Sprawa bardzo nas zainteresowała, zareagowaliśmy szybko i na tyle skutecznie, że utworzyliśmy sektorową radę, jakiej do tej pory nie było. Architekturę i urbanistykę uznano za obszar wymagający ustawicznego rozwoju kompetencji i kwalifikacji zawodowych przy dofinansowywaniu z pieniędzy Funduszy Europejskich dla Rozwoju Społecznego (FERS).
Dla IARP jest to ważny aspekt wizerunkowy i merytoryczny, ponieważ działamy na podstawie umowy z Polską Agencją Rozwoju Przedsiębiorczości (PARP), stanowiąc część ogólnopolskiego Systemu Rad Sektorowych. W tak powołanej Radzie zasiadają nie tylko architekci, ale też przedstawiciele zawodów z nami współpracujących: urbaniści, architekci krajobrazu, projektanci wnętrz oraz naukowcy i dydaktycy, uczący przyszłe kadry projektowe. My prowadzimy wymianę doświadczeń między zawodami i jako liderowi przysługuje nam stanowisko przewodniczącego. Jego funkcję sprawuje Robert Szumielewicz, wiceprezes IARP VI kadencji.
Sektorowa Rada AiU już pracuje nad możliwością właściwego wykorzystania przyznanych funduszy. Formułuje wnioski badawcze, początkuje działania, na które IARP nigdy nie było stać. Pieniądze pozyskane na aktywności, podnoszące jakość wykonywanego zawodu, uzupełniają dotychczasową lukę finansową samorządu architektonicznego. Jest to potężny zastrzyk w kwocie 3 902 352,50 zł. Wszystkie szeroko zakrojone badania statystyczne i analizy, które rozpoczęto w VI kadencji IARP, pozwolą uzyskać m.in. rzeczywisty obraz zawodu architekta ze wszystkimi jego przyległościami. Takich statystyk i dogłębnych interpretacji danych zawsze nam brakowało, tym bardziej cieszy mnie, że przy wysiłku wielu osób udało się to osiągnąć.
Przez całą kadencję byliśmy aktywni na poziomie legislacyjnym – bez względu na zmiany na arenie politycznej, które nie ułatwiały działań. Trzeba bowiem pamiętać, że jeśli uda się nawiązać dialog z jedną władzą, to z kolejną konieczne jest budowanie relacji od początku. W naszym resorcie zmiany miały miejsce wyjątkowo często, nawet w ramach jednego rządu.
Mimo to mamy bardzo dobre kontakty z Urzędem Zamówień Publicznych, co pokazał m.in. Kongres Architektury Polskiej, gdzie prezes Agnieszka Olszewska była panelistką podczas jednej z debat. Są to relacje o charakterze eksperckim, a zespół powołany z ramienia IARP, który przez całą kadencję, w porozumieniu z kolegami z SARP, współpracował z UZP i współtworzył zmiany w Prawie zamówień publicznych, będzie nadal się tym zajmował.
Do trudnych należy natomiast zaliczyć relacje z organami tworzącymi Prawo budowlane oraz ustawę o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym. Głównym powodem jest skomplikowana materia, nad którą trzeba pracować. Pomimo że wnieśliśmy w VI kadencji duży wkład merytoryczny w postaci bardzo precyzyjnie zapisanych i do dziś aktualnych wniosków, wprowadzenie tych pomysłów idzie bardzo opornie. Będę się jednak domagał, aby nasze, cały czas aktualne poprawki – które przecież ułatwią nam wykonywanie zawodu – były wprowadzane. Na pewno tego nie zaniechamy i mam nadzieję, że z pomocą przyjdzie nam wprowadzona w najbliższej przyszłości Polityka Architektoniczna Państwa, która odblokuje kanał wymiany poglądów na poziomie eksperckim.
Potężne zadanie zostało z kolei wykonane przy formułowaniu warunków technicznych (WT). Udało nam się namówić władze resortu do tego, aby prace odbywały się wspólnie z IARP. Było to duże wyzwanie dla wielu osób zarówno z Krajowej Rady, jak i z izb okręgowych, ale można powiedzieć, że wysoka reprezentatywność zespołu eksperckiego została wykorzystana w 100 procentach i w przedsięwzięciu brał udział cały kraj. Każdy uczestnik zgłaszał swoje uwagi do rady legislacyjnej, w związku z czym „wejście” w warunki techniczne od samego początku pozwoliło zoptymalizować propozycje zmian. To jedna z największych prac legislacyjnych, które wykonaliśmy. Nowe WT nie zostały jeszcze podpisane przez ministerstwo, ale nastąpi to w ciągu najbliższych miesięcy.
Pojawienie się Algorytmu Kalkulacji Architekta pokazuje, jaką moc ma Zjazd delegatów. To właśnie na nim zrodziło się zobowiązanie do stworzenia takiego narzędzia, a pomysł został dobrze przyjęty przez członków Izby. Efekt podjętych prac jest zasługą ogromnego zaangażowania konkretnych osób z Zespołu ds. Warunków Wykonywania Zawodu pod kierunkiem Michała Staszewskiego – kalkulator z powodzeniem działa już od roku. Można jeszcze tylko zachęcić Koleżanki i Kolegów, by z tego stworzonego specjalnie dla nich rozwiązania coraz częściej korzystali.
Dużą wartością jest to, że mamy naszą izbową redakcję oraz wydajemy w formie papierowej pismo, które stanowi głos samorządu architektów, skierowany zarówno do wszystkich jego członków, jak i do organów związanych z naszą profesją. Traktujemy „Zawód: Architekt” jako wydawnictwo, które przybliża fakty każdemu projektantowi architektury w Polsce, równocześnie zapewniając mu przestrzeń do zaprezentowania swojej wiedzy i przemyśleń. Bez pomocy podmiotów zewnętrznych pozwala także być na bieżąco ze sprawami Izby i wychodzić z komunikatami również na zewnątrz.
Dylematem jest kwestia zwiększenia liczby stron reklamowych w piśmie, tak aby mogło się samo finansować, co jednak wpłynęłoby m.in. na merytoryczną zawartość Z:A. Na szczęście takie sprawy znajdują się pod naszą kontrolą, sami możemy je korygować i zmieniać politykę pisma w dogodnym dla nas momencie. Taka niezależność jest bardzo cenna.
Równie ważne miejsce w izbowej redakcji zajmują strona internetowa i wszystkie media społecznościowe – działające komplementarnie, rozwijane z sukcesem i wciąż powiększające grono odbiorców.
Bardzo sobie cenię oddolną inicjatywę Pomorskiej Okręgowej Izby Architektów, dotyczącą kształtowania wizerunku architekta i strategii w tym zakresie. Dzięki Koleżankom i Kolegom z Gdańska okazało się – a może raczej potwierdziło – że nie wszystko, co związane z wykonywaniem tej profesji, jest zrozumiałe dla osób z zewnątrz. KRIA nawiązała więc współpracę z ekspertką ds. komunikacji i zarządzania, która dla reprezentantów większości izb okręgowych przeprowadziła warsztaty i opracowała materiał stanowiący punkt wyjścia do dalszych działań. Materiał ten został przedstawiony rok temu na Konwencie Przewodniczących we Wrocławiu oraz poddany pod dyskusję. Jednomyślnie uznano, że uzyskane wnioski należy przekształcić w strategię, której przyjęcie w formie uchwały Krajowej Rady uważam za bardzo ważny moment. Nie jest to strategia ukuta z teorii, ale poprzedzona ankietą o szerokim zasięgu, poparta wynikami warsztatów, skonsultowana zarówno z ekspertką, jak i z inicjatorami tych działań z POOIA. Można ją nazwać drogowskazem na drodze naszych przyszłych aktywności.
Równolegle w KRIA zrodził się pomysł, aby głośno i wyraźnie opowiedzieć o zawodzie architekta oraz jego roli w życiu społeczeństwa osobom spoza naszego środowiska. Koncepcja została podchwycona przez Stowarzyszenie Architektów Polskich oraz Narodowy Instytut Architektury i Urbanistyki. W ten sposób zrodził się pomysł organizacji Kongresu Architektury Polskiej, a przy okazji spotkań w pałacu przy ul. Foksal powstała wcześniej wspomniana idea stworzenia Centrum Polskiej Architektury.
Strategia jest w trakcie realizacji, o czym można się przekonać, zaglądając na strony internetowe Izby i Kongresu. Zorganizowanie tak dużego wydarzenia architektonicznego, jakim był KAP, być może stanowi jej najważniejszy i – co istotne – cykliczny element. A to dopiero początek działań.
Nie da się ukryć, że z największym wysiłkiem wizerunkowym wiązała się dla KRIA od połowy VI kadencji organizacja Kongresu Architektury Polskiej.
Jeszcze przed polską prezydencją w UE wystąpiliśmy do ministra, by podjął prace nad Polską Polityką Architektoniczną. Trzeba podkreślić, że polska prezydencja, jak również zorganizowana na jej zakończenie wizyta europejskich polityków architektonicznych w Gdańsku, otworzyły ministerstwu oczy na problem braku polityki architektonicznej w Polsce. W tym czasie KRIA, SARP i NIAiU były już na zaawansowanym etapie rozmów na temat organizacji Kongresu. Założenia dotyczące jego programu narodziły się w sierpniu 2025 r. Wyjście na zewnątrz i dialog architekta z politykiem, architekta z samorządowcem i architekta ze społeczeństwem dały szansę na faktyczny kontakt i wspólne konkluzje. Na tej bazie mogliśmy przedłożyć władzy postulaty w formie Karty Warszawskiej do polityki architektonicznej.
Kongres stał się podsumowaniem naszej pracy kadencyjnej. Wybrzmiało na nim wszystko, nad czym pracowaliśmy. Udało nam się wygenerować ogólnopolską dyskusję o wpływie architektury na życie we wszystkich kluczowych dziedzinach, a przy tym zyskaliśmy świetne pole wizerunkowe. Celem Kongresu było pokazanie, że w nowoczesnym, europejskim społeczeństwie nie da się bez naszego zawodu funkcjonować – tak jak jest to niemożliwe bez zawodu lekarza, sędziego, adwokata, pielęgniarki czy nauczyciela. Mówiliśmy o tym otwarcie podczas wszystkich debat. Tezy kongresowe trafiły do władzy – w ten sposób nasze doświadczenie oraz wiedza otwierają nowy etap i mogą być wykorzystywane w przyszłości.
Na Kongresie opowiedzieliśmy też o tym, z czym się borykamy, o konieczności poprawy naszej pozycji zawodowej, o samym zawodzie i o modernizacji przepisów dotyczących działań, które na co dzień wykonujemy. A jeszcze ważniejsze jest to, że pokazaliśmy, jak dużo pozytywnych wartości możemy wnieść w życie społeczeństwa. Dzięki temu wydarzeniu usłyszano, czym żyje Izba od początku istnienia oraz nad czym pracuje od ponad 20 lat. KAP miał być katalizatorem wszystkich tych działań i nie mam żadnych wątpliwości, że to się udało.
Jeśli dołożymy do tego bardzo aktywne wejście w system praktyk studenckich czy – na drugim biegunie – zwiększenie naszej skuteczności w eliminacji procederu tzw. podpisywaczy, to nasz kapitał okazuje się całkiem spory. Izba w kolejnej kadencji powinna te prace kontynuować i w dalszym ciągu robić wszystko w celu polepszenia warunków pracy polskich architektów i wzmocnienia ich pozycji. Będzie to równoznaczne ze zwiększeniem potencjału pracy na rzecz społeczeństwa i utrwalania zaufania publicznego. A za to, co zrobiliśmy wspólnie, serdecznie dziękuję!

PIOTR FOKCZYŃSKI
Architekt IARP; prezes KRIA RP VI kadencji. W latach 2001–2018 wiceprzewodniczący DSOIA RP, w latach 2003–2021 Architekt Miasta Wrocławia. Twórca i koordynator m.in. projektu (wraz z SARP o. Wrocław, Izbą Architektów RP oraz miastem Wrocław) modelowego osiedla Nowe Żerniki.
