Jaka jest recepta na długowieczność? Aktywność fizyczna, zbilansowana dieta, unikanie używek i stresu, balans pomiędzy życiem zawodowym a prywatnym oraz... przebywanie w dobrze zaprojektowanej przestrzeni. Wpływ architektury na zdrowie jest ewidentny, a jednak nie wymienia się go jednym tchem z innymi oczywistymi czynnikami. Mając świadomość, że przestrzeń bezpośrednio na nas oddziałuje, zaczynamy coraz większą wagę przykładać do decyzji związanych z otoczeniem. Trwałe efekty może jednak przynieść tylko podejście systemowe, które stworzy odpowiednie warunki, standardy, przepisy i będzie efektem współpracy wielu resortów. Krótko mówiąc, chodzi o prawidłowo sformułowaną politykę architektoniczną.
KRONIKA IARP

WSPÓŁOBECNOŚĆ
Tekst: Dorota Sibińska
Zdrowie w architekturze odnosi się do holistycznego podejścia, skoncentrowanego na tworzeniu przestrzeni wspierających szeroko rozumiane zdrowie użytkowników, które zostało zdefiniowane przez WHO jako „stan pełnego fizycznego, umysłowego i społecznego dobrostanu, a nie wyłącznie brak choroby czy niepełnosprawności”1.
Przez wieki architektura skupiała się prawie wyłącznie na zaspokajaniu podstawowych potrzeb człowieka, ale w latach 50. XX w. zauważono osoby z niepełnosprawnościami, a w 90. – pojawiło się pierwsze siedem zasad projektowania uniwersalnego. My, jako architekci, przez ostatnie 30 lat, skutecznie udostępnialiśmy i nadal udostępniamy wspólną przestrzeń. W ostatniej dekadzie zrobiliśmy jednak milowy krok w naszym myśleniu o człowieku oraz jego potrzebach. Staliśmy się bardziej uważni i empatyczni. Rozejrzeliśmy się wokół i zdaliśmy sobie sprawę z tego, że jesteśmy częścią większego systemu, w którym każda awaria pociąga za sobą kolejną. Dziś już wiemy, jak ważne są relacje społeczne, klimat, a nawet to, co jemy. Wszystko, co nas otacza, co wytworzyliśmy, oddziałuje pośrednio lub bezpośrednio na każdego z nas. Jak zareagowało na to nasze środowisko? Zaczęliśmy stosować rozwiązania uwzględniające gospodarkę obiegu zamkniętego (GOZ), a projektowanie uniwersalne stało się standardem. Często o tym rozmawiamy i piszemy, choć nadal jeszcze się uczymy. Naszą nową, bardzo ważną rolą jest dzielenie się tą wiedzą z inwestorami i użytkownikami. Pojawiające się zagadnienia – takie jak biofilia (idea zakładająca, że ludzie mają wrodzoną potrzebę obcowania z przyrodą), well-being design (podejście koncentrujące się na tworzeniu przestrzeni wspierających zdrowie człowieka) czy neuroarchitektura (dziedzina skupiająca się na naszych indywidualnych predyspozycjach oraz na rozwiązaniach zmniejszających stres, poprawiających koncentrację i uwzględniających nasz komfort osobisty) – nie są jeszcze powszechne. Naszą rolą jest ich popularyzowanie i oswajanie, tak aby już wkrótce stały się obligatoryjne.
Samorządy nie stoją w miejscu. Wiedzą, że stan przestrzeni i środowiska jest kluczowy dla naszego dobrostanu. W interdyscyplinarnych zespołach tworzy się coraz więcej miejskich standardów, które nam, architektom, niekiedy otwierają oczy na zupełnie nowe zagadnienia i pozwalają spojrzeć z innej perspektywy.
Nadal projektujemy żłobki, przedszkola i szkoły, ale zwracamy znacznie większą uwagę na akustykę, ślad węglowy, inkluzywne podejście czy kwestię neuroatypowości. Zaczynamy rozumieć, jak wielki wpływ może mieć przestrzeń na budowanie relacji, a co za tym idzie – na nasze poczucie bezpieczeństwa i komfort życia.
Idealnym przykładem jest warszawski projekt Centrum Aktywności Międzypokoleniowej (CAM). Nieduży budynek w centrum Ochoty, starzejącej się dzielnicy miasta, stał się punktem integracji mieszkańców, tych dużych i tych małych. Obiekt łączy różne funkcje – żłobka, placówki opiekuńczo-wychowawczej, dziennego domu pobytu dla seniorów oraz dla osób dorosłych z niepełnosprawnością intelektualną. Całości dopełnia wydzielona strefa NGO. Do dyspozycji użytkowników są: kameralny budynek, tereny rekreacyjne i miejsca spotkań. Duże przeszklenia zapewniają widok na przepiękny starodrzew i jarzębinę zaanektowaną przez stado kwiczołów – wszystko zgodnie z ideą biofilii. Kawiarnia, będąca sercem CAM, tętni życiem, co kilka minut ktoś wpada na kawę, a przy tym korzysta z okazji, aby posłuchać muzyki na żywo i porozmawiać. Co ciekawe, sama architektura otrzymała tu istotną rolę – wspierającą dobrostan użytkowników. Ukształtowanie obiektu w podkowę pozwoliło stworzyć osłonięty od wiatru plac wewnętrzny, a przejścia na przestrzał sprawiły, że nie mijamy budynku, tylko przez niego przechodzimy. Naturalne materiały i kolory wsparły integrację z otoczeniem, nie zakłócając ładu przestrzennego. Różnorodne elewacje podzieliły obiekt na mniejsze, a jednocześnie proste do zdefiniowania części. Dzięki takim rozwiązaniom łatwo można opisać strefę, do której zmierzamy, używając zaledwie kilku słów.
Wewnątrz nie zagubimy się w meandrach korytarzy. Jest jeden hol, a strefy są oddzielone za pomocą kolorów. Dobra akustyka, oświetlenie i cicha wentylacja sprawiły, że przestrzeń stała się po prostu przyjemna, ciepła i bezpieczna. Potwierdzają to sami użytkownicy, którzy najczęściej mówią: „tu jest przepięknie!”. Niezwykle miłe dla nas reakcje świadczą o tym, żearchitektura nie pozostaje obojętna osobom odwiedzającym centrum.
Z pozoru drobne zabiegi architektoniczne w dużym stopniu zmieniają percepcję miejsc, które często kojarzymy z białymi ścianami, ostrym jarzeniowym światłem i szalejącym po ścianach echem. To m.in. za sprawą tych zabiegów w CAM jest inaczej. I właśnie to „inaczej” powoduje, że ludzie, szczególnie starsi, chętnie tu przychodzą. Dlaczego? Ponieważ można kogoś poznać, porozmawiać i wypić kawę w przystępnej cenie (zniżka dla osób 60+). Tak wiele, a jednocześnie tak niewiele. Wspólny plac i kawiarnia integrują ze sobą wszystkie części obiektu. Babcie odbierają wnuki i idą na ciastka, użytkownicy ŚDS przygotowują występy dla seniorów i dzieci. Stworzyła się też grupa mniejszości wietnamskiej, chętnie dzieląca się swoją kulturą. Jest to przykład „trzeciego miejsca”, na które mieszkańcy czekali przez wiele lat. Dzięki niemu ich życie nabrało sensu, wyszli z domu, są aktywni i czują się potrzebni. W tej niezwykłej układance każdy znajdzie miejsce dla siebie.
Obiekty, takie jak ten, niewątpliwie wpływają na kondycję oraz jakość życia społeczeństwa, co nawet w lokalnym wymiarze ma ogromne znaczenie. Ludzkie zdrowie, pojmowane w wielu aspektach – dotyczące i ciała, i ducha – w znacznym stopniu zależy od podejścia, a także od decyzji podejmowanych przez architektów. Świadome projektowanie budynków i otaczającej nas przestrzeni może zdziałać naprawdę wiele. Choć do zrobienia jest jeszcze bardzo dużo, małymi krokami mamy szansę poprawić sytuację związaną z polityką zdrowotną państwa.

DOROTA SIBIŃSKA
Architektka; absolwentka Wydziału Architektury i Urbanistyki Politechniki Warszawskiej. Od 2004 r. prowadzi wraz z Martą Nowosielską i Filipem Domaszczyńskim własną pracownię projektową xystudio, specjalizującą się w projektowaniu obiektów przeznaczonych dla najmłodszych. Laureatka wielu nagród architektonicznych, jej projekty otrzymały nominacje do europejskiej Nagrody im. Miesa van der Rohe. Skupiona na potrzebach człowieka, promuje architekturę odpowiedzialną społecznie.
ZDROWIE W ARCHITEKTURZE
Tekst: Ewa Pruszewicz-Sipińska
Współcześnie projekt architektoniczny szpitala polega na zarządzaniu procesem projektowym zorientowanym na konkretny cel – rozwiązanie problemu. Niezbędne są: wiedza oraz nowatorskie i transcendentalne podejście do projektowania. Nieaktualne jest już tradycyjne rozumienie projektowania szpitali wyłącznie jako przestrzeni do realizowania procedur medycznych. Dziś architektura jest postrzegana jako złożony system, w którym przestrzeń, technologia, relacje społeczne i dobrostan psychofizyczny człowieka pozostają ze sobą w ścisłym związku. Architektura ma bezpośredni wpływ na zdrowie, może wspierać proces zdrowienia pacjentów, poprawiać komfort pracy personelu medycznego, a co za tym – podnosić efektywność całego systemu opieki zdrowotnej.
Celem naukowo-badawczym, związanym z projektowaniem architektonicznym obiektów ochrony zdrowia oraz innych form zabudowy powiązanych z jakością i komfortem użytkownika przestrzeni, jest przyjęcie metodologii oraz efektów badawczych i prognozy możliwości ich wdrożenia – zarówno do procesu projektowania, edukacji, jak i planowania działania systemu ochrony zdrowia. Takie prozdrowotne projektowanie rozwijane jest m.in. w ramach badań prowadzonych przez Instytut Architektury i Ochrony Dziedzictwa Wydziału Architektury Politechniki Poznańskiej. Praca badawcza zbiera wiedzę z dziedziny, która w bardzo małym stopniu jest popularyzowana w Polsce. Ostatnie lata badań wskazują na znaczący potencjał stosowania metod EBD1 w projektowaniu szpitali. Wieloletnie badania naukowe potwierdzają zaś jednoznacznie wpływ zastosowanych rozwiązań architektonicznych, w tym funkcjonalno-przestrzennych, na proces zdrowienia pacjentów, ich komfort2 oraz samopoczucie i wydajność pracy personelu3.
Jak już wspomniano, projekt architektoniczny polega dziś na zarządzaniu procesem projektowym, który jest zorientowany na konkretny cel – rozwiązanie problemu. Włączenie nauk społecznych do sztuki projektowej dowodzi jego interdyscyplinarności, co jest szczególnie widoczne w projektowaniu architektonicznym szpitali. Dzisiaj jednak coraz częściej mówimy nie tyle o interdyscyplinarności, ile o transdyscyplinarności w projektowaniu. Gjoko Muratovski rozróżnia interdyscyplinarność od transdyscyplinarności poprzez głębokość współpracy między dyscyplinami. Interdyscyplinarność polega na współpracy pomiędzy różnymi dziedzinami, które zachowują swoje metody i tożsamości, wspólnie rozwiązując problemy. Zkolei transdyscyplinarność „przekracza granice tych dziedzin, łącząc je w celu stworzenia nowej, zintegrowanej wiedzy i podejścia”4.
Prowadzone badania uwzględniają w równym stopniu oczekiwania i potrzeby trzech grup użytkowników przestrzeni szpitali, tj. pacjentów, personelu (medycznego i niemedycznego) oraz osób odwiedzających. Część badań poświęcono istotnemu globalnie zjawisku związanemu ze starzeniem się społeczeństw, zmianą struktury społecznej miast, a w konsekwencji – zmianom potrzeb przestrzennych ich mieszkańców.
Współcześnie celem pracy architekta jest doprowadzenie do sformułowania przez grono interesariuszy wspólnych wytycznych, niezbędnych do zaprogramowania modelu przestrzennego szpitala, prawidłowego pod względem legislacji i powiązań funkcjonalnych. Opracowanie „bliźniaka cyfrowego” (digital twin) będzie stanowić podstawę oprogramowania do ewaluacji istniejących, modernizowanych i projektowanych szpitali.
Koncepcja digital twin5 zakłada zbudowanie nie tylko cyfrowej reprezentacji budynku, ale również dynamicznego modelu opartego na stałym przepływie danych, umożliwiającego analizę, monitorowanie i optymalizację funkcjonowania obiektu w całym jego cyklu życia.
Tego typu narzędzia pozwalają: obiektywnie oceniać istniejące i projektowane budynki, identyfikować punkty kolizyjne i nieefektywne rozwiązania, racjonalizować wydatkowanie środków publicznych, podejmować decyzje projektowe na podstawie realnych danych, a nie intuicyjnie. Jest to szczególnie przydatne w odniesieniu do obiektów ochrony zdrowia, w przypadku których proces projektowy stanowi jedno z najbardziej złożonych i wymagających zadań architektonicznych.
Wszystkim nam, architektom, a zwłaszcza twórcom projektów obiektów opieki zdrowotnej, towarzyszy definicja triady witruwiańskiej – firmitas, utilitas, venustas6; architektura szpitala musi być więc piękna, trwała i użyteczna. Struktura w układzie funkcjonalno-przestrzennym i technologicznym, parafrazując Le Corbusiera, ma być „maszyną do leczenia”, będąc jednocześnie „wrażliwym naczyniem w wyjątkowo cielesnym związku z życiem” (Peter Zumthor)7.
Obecnie nauka dotycząca młodej dyscypliny, jaką jest architektura ochrony zdrowia, wymaga nie tyle dalszego rozwinięcia, co radykalnej zmiany punktu widzenia, podejścia i kompetencji.
Pragnę, aby idea współdecydowania i przesłanie wszystkich interesariuszy odpowiedzialnych za kreowanie systemu opieki zdrowotnej zmierzały do wypowiadania się jednym głosem. Idea współdecydowania została już zainicjowana i jest realizowana w programie kolejnej edycji studiów podyplomowych – „Inwestycje i projektowanie w ochronie zdrowia” (WAPP IAiOD), w których biorą udział przedstawiciele środowisk lekarzy, pielęgniarek, menadżerów ochrony zdrowia, przedstawiciele nauk społecznych, inwestorzy zastępczy, generalni wykonawcy inwestycji szpitalnych, a także osoby odpowiedzialne za ich eksploatację.

DR HAB. EWA PRUSZEWICZ-SIPIŃSKA
Członkini Rady Programowej KAP
Architekt IARP, członek PIIB; profesor Politechniki Poznańskiej. Dyrektor Instytutu Architektury i Ochrony Dziedzictwa Wydziału Architektury Politechniki Poznańskiej. Razem z prof. Stanisławem Sipińskim prowadzi Pracownię Architektoniczną Ewy i Stanisława Sipińskich. Swoją działalność naukową koncentruje wokół zagadnienia architektury zdrowia, a wyniki badań wdraża doprogramu dydaktyki na WAPP. Jest inicjatorem studiów podyplomowych „Inwestycje i projektowanie w opiece zdrowotnej”, a także – wraz z zespołem WAPP – organizatorem ogólnopolskiej konferencji Nowe wyzwania w opiece zdrowotnej. Ma na koncie kilkadziesiąt projektów – głównie szpitali – w tym nagrodzonych w międzynarodowych konkursach architektonicznych. Autorka kilkudziesięciu publikacji.


_69aa01a34f497.jpg)
