
tekst: Agnieszka Sajur
Kongres Architektury Polskiej nie przyniesie zapewne rewolucji ani natychmiastowych reperkusji, jednak niewątpliwie był wydarzeniem ważnym. Pozostawi ślad.
Najgroźniejsza bowiem nie jest porażka, lecz bezczynność. To ona uruchamia proces powolnego rozpadu: relacji, idei, wspólnoty i odpowiedzialności. Entropia nie potrzebuje konfliktu - wystarczy jej obojętność. Wystarczy alienacja i milczenie, by z przestrzeni publicznej zniknęła pamięć o tym, kim właściwie jest architekt i dlaczego jego rola ma znaczenie.
A przecież istnieje bezpośredni związek między jakością przestrzeni a jakością życia. Często zapominają o tym również sami architekci. Środowisko zbyt łatwo ulega malkontenctwu - postawie jałowej, która zamiast budować sprawczość, drenuje energię i odbiera wolę działania. Cynizm bywa dziś wygodniejszy niż zaangażowanie, choć nie tworzy niczego poza stagnacją.
Dlatego każde działanie - nawet najmniejsze - skierowane ku budowaniu relacji, pogłębianiu świadomości i rozmowie o Architekturze ma sens. Bo jest ruchem przeciwko rozpadowi. Przeciwko ciemności i obojętności.
KAP był właśnie takim ruchem.