Motywacją do stworzenia polityki architektonicznej nie powinna być jedynie chęć nadrobienia braku – dołączenia do tych, którzy dysponują w tej materii bardziej pogłębioną czy usystematyzowaną refleksją – ale autentyczna potrzeba wynikająca z głębszego namysłu.
Tekst: Janusz Sepioł
Każda polityka jest czyjąś polityką. Kogo zatem możemy wskazać jako podmiot polityki architektonicznej? Z pozoru prosta odpowiedź, że jest nim „państwo polskie”, nie wydaje się wystarczająco precyzyjna. Nasuwa się więc refleksja, iż chodzi o politykę rządu jako inicjatora legislacji, znaczącego inwestora w zakresie realizacji publicznych, programatora inadzorcę edukacji, wreszcie sponsora działań promocyjnych. Kształtuje on także warunki wykonywania zawodu architekta.
Pojęcie „polityka architektoniczna” można odnosić również do zadań samorządu regionalnego i lokalnego, choć wtedy zasadne byłoby mówienie o lokalnej polityce architektonicznej. Na pewno polityka architektoniczna nie jest i nie powinna być domeną inwestorów, deweloperów, przedstawicieli sektora budowlanego czy środowiska architektonicznego. Te grupy są jej partnerami, ale nie kreatorami.
Polska należy do nielicznych państw europejskich, które nie ukształtowały własnej polityki architektonicznej. Jeśli miałaby ona u nas powstać, to motywacją nie powinna być jedynie chęć nadrobienia braku – dołączenia do tych, którzy dysponują w tej materii bardziej pogłębioną czy usystematyzowaną refleksją – ale autentyczna potrzeba wynikająca z głębszego namysłu, z poważnej diagnozy. Jestem jednocześnie przekonany, że warunek konieczny do wykreowania takiej polityki stanowi pewien konsensus w kilku kwestiach, które można by nazwać aksjomatami.
W kontekście polityki architektonicznej warto się umówić co do zakresu pojęcia „architektura”. Preferowałbym ujęcie możliwie szerokie, obejmujące co najmniej planowanie urbanistyczne, projektowanie obiektów budowlanych, architekturę krajobrazu i ochronę zabytków. Być może wielkoskalowe planowanie przestrzenne (np. regionalne) można by pozostawić poza ramami pojęciowymi architektury – ale nie jestem tego pewien.
Warto rozstać się z poglądem, że architektura to sprawa estetyki, że to kształtowanie piękna. W takim ujęciu jawi się ona bowiem jako kaprys estetów, a dyskusja o niej bywa lekceważona jako debata o gustach. Był czas, gdy architekturę – wraz z rzeźbą i malarstwem – zaliczano do tzw. sztuk rysunkowych. Później, w XVII w., pojawił się pogląd, że sztuki te łączy pojęcie piękna. Upowszechnił się termin „sztuki piękne”, do których zaliczano także muzykę i taniec. Jednak na początku XX w. artyści porzucili pojęcie piękna. Dziś trudno byłoby znaleźć malarza, performera czy autora dzieł sztuki konceptualnej, utrzymującego, że jest ono treścią jego twórczości. Każdy z nich wskaże raczej, że interesują go inne obszary: chęć wywołania poruszenia, zdumienia, krytyki społecznej itd. Polityka architektoniczna, jeśli nie ma funkcjonować w próżni, musi zostać zorientowana na inne cele niż jedynie tworzenie piękna.
Konieczne jest ugruntowanie się przekonania, że architektura to wartość, a nie koszt, i dostarcza ona pewnych jakości nieosiągalnych inną drogą. Nie stanowi ornamentu, dodatku, jakiejś estetyzacji, rodzaju drogiej biżuterii, która ma ratować słabą kreację czy wybrakowaną urodę. Widać tu wyraźną analogię z designem, gdzie już chyba nastąpiło zrozumienie, że nie chodzi o zdobienie przedmiotu użytkowego, ale o dotarcie do samej istoty potrzebnego narzędzia czy urządzenia. Dziedzina ta zajmuje się bardziej projektem funkcji niż kształtu.
Warto zdać sobie sprawę z tego, że niemal wszystkie działania publiczne oraz bardzo liczne polityki sektorowe zawierają aspekt przestrzenny – dotykają zagadnień architektonicznych, a co więcej, ich sukces zależy od dobrze rozwiązanego czy rozegranego problemu architektury.
Na czoło wysuwa się oczywiście ekonomia. To układ przestrzenny wpływa na wartość nieruchomości, czyli najważniejszej części narodowego bogactwa. To przestrzenny kształt miast i wsi decyduje o kosztach ich funkcjonowania (kosztach transportu, usług, infrastruktury – w aspekcie zarówno inwestycji, jak i amortyzacji). Sprawa jest od lat powszechnie znana, ale zupełnie lekceważona.
Aspekt, którego znaczenie w ostatnich latach bardzo wzrosło, to przeciwdziałanie zmianom klimatycznym. Tu pierwszorzędną rolę odgrywają polityki energetyczna i środowiskowa, ale największym konsumentem energii są przecież budynki, a stan środowiska obszarów zamieszkiwanych stanowi kluczową kwestię. Nie da się zbudować sensownej polityki środowiskowo-klimatycznej bez dobrej urbanistyki i innowacyjnej architektury.
Podobne uwagi dotyczą polityki zdrowotnej i w ogóle szerszego zagadnienia jakości życia, gdyż aspekt warunków zamieszkania – czyli standardów: mieszkań, dostępności do usług, transportowych – stanowi sens lokalnej polityki rozwoju.
Wreszcie od tych twardych elementów, tworzących trzon polityki rozwojowej państwa, takich jak ekonomia, środowisko i klimat, zdrowie, innowacje czy jakość życia, trzeba przejść do imponderabiliów – zagadnień kultury, tożsamości i patriotyzmu.
Powszechnie panuje przekonanie, że architektura jest częścią cywilizacji – pochodną poziomu ekonomicznego i kultury prawnej danego społeczeństwa. Jednak rzecz w tym, że stanowi ona nie tylko część cywilizacji, ale też coś więcej – część kultury. To kluczowy warunek tworzenia sensownej polityki architektonicznej – przekraczanie tego, co racjonalne i użyteczne. W architekturze, zarówno w naszym stosunku do architektonicznego dziedzictwa, jak i w staranności oraz ambicji dotyczących tworzenia nowej architektury, wyraża się nasza tożsamość – lokalna, regionalna i narodowa.
Namysł nad architekturą jest rdzeniem prac nad krajobrazem – bezcenną wartością, która stanowi owoc działań bardzo wielu środowisk, od urbanistów po rolników czy energetyków. Kształt krajobrazu jest ostatecznym celem polityki architektonicznej, proces samodzielnego i odpowiedzialnego kształtowania go – częścią naszej suwerenności, a troska o jego jakość – przejawem patriotyzmu. W tym sensie polityka architektoniczna dotyka tego, co najważniejsze.

JANUSZ SEPIOŁ
Członek Rady Programowej KAP
Architekt i historyk sztuki, Główny Architekt Miasta Krakowa, wcześniej – Architekt Miasta Rzeszowa; w latach 1981–1990 projektant w Biurze Rozwoju Krakowa, a następnie Architekt Wojewódzki; Marszałek Małopolski w latach 2002–2006, senator RP VII i VIII kadencji. Projektant wielu nagrodzonych dokumentów urbanistycznych, współautor Audytu Krajobrazowego Małopolski, laureat i juror licznych konkursów. Wyróżniony Medalem Honorowym SARP, Złotą Odznaką IARP oraz Nagrodą im. Jerzego Regulskiego. Założyciel Galerii Architektury GAGA, autor m.in. eseistycznych książek poświęconych architekturze. Członek rad programowych różnych muzeów i instytucji kultury.


