Gdyby piramidę potrzeb Abrahama Maslowa odnieść do architektury, to bezpieczeństwo – powiązane z ochroną przed uciążliwościami natury – tworzyłoby fundament jako pierwotna przyczyna wznoszenia budowli. Dziś jednak przeciętny użytkownik rzadko kiedy się zastanawia, czy wchodząc do budynku, dokonał bezpiecznego wyboru.
Przepisy i sztuka projektowa sprawiają, że typowa architektura jest – w przeciwieństwie do środowiska naturalnego – „wygładzona” i przewidywalna. Większość związanych z nią zagadnień uznaje się za dobrze znane. Warto więc zwrócić uwagę na te, które wyróżniają budynki muzeów spośród innych obiektów o funkcji publicznej. Jednym z tych zagadnień jest bezpieczeństwo.
Z reguły pojęcie to domyślnie odnosimy do ludzi. Funkcja muzealna powoduje jednak zmianę optyki – obok człowieka obiektem objętym ochroną staje się eksponat, którego udostępnianie wymaga pogodzenia sprzecznych interesów. Od strony formalnej fizyczne i elektroniczne zabezpieczenie zbiorów stanowi domenę Narodowego Instytutu Muzeów (NIM). Opiniowanie dokumentacji przez NIM jest nieobowiązkowe, ale korzystne merytorycznie i zwyczajowo stosowane. Prócz typowych kwestii dotyczących ochrony, takich jak odpowiednie strefowanie, kontrola dostępu czy monitorowanie, należy wziąć pod uwagę te mniej oczywiste. Jakie kryteria trzeba więc spełnić, aby w budynku bezpiecznie poczuły się artefakty, dzieła sztuki, zabytki? Spróbujmy to omówić na przykładzie Muzeum Wojska Polskiego i Muzeum Historii Polski, znajdujących się na terenie Cytadeli Warszawskiej.
Warto zacząć od sprawy – wydawałoby się – niepierwszoplanowej, czyli „klimatu”. Ograniczenia dotyczące wartości i zmienności temperatury oraz wilgotności są dla eksponatów znacznie bardziej restrykcyjne niż dla ludzi. We wnętrzu muzeum muszą zostać zapewnione stabilne parametry powietrza, niezależnie od sezonowych i dobowych różnic występujących w środowisku zewnętrznym. Zastosowana w Muzeum Historii Polski i Muzeum Wojska Polskiego znaczna liczba masywnych, betonowych przegród o dużej bezwładności cieplnej stabilizuje temperaturę wewnętrzną i pomaga zmniejszyć obciążenie systemów instalacyjnych. Rozwiązanie to jest szczególnie widoczne w strukturze budynku MWP, gdzie takimi właściwościami charakteryzują się ściany wewnętrzne i zewnętrzne, a nawet sufity przestrzeni ekspozycyjnych. Proporcjonalnie niewielkie, zacienione przeszklenia dodatkowo wspierają ten efekt.
W kontekście wymogów klimatycznych zwiedzający w muzeum przeszkadzają – wahania dotyczące liczby i zagęszczenia osób czy ich przemieszczanie się utrudniają bowiem bieżącą stabilizację parametrów. Pomocne są w tym jednak rozwiązania instalacyjne, np. nawiew laminarny, dzięki któremu schłodzone powietrze „podąża” za grupami ludzi. Szczególnie cenne artefakty eksponuje się w gablotach w celu nie tylko fizycznej ochrony, lecz także klimatycznego wydzielenia od przestrzeni dla zwiedzających.
Muzea konkurują ze sobą w pozyskiwaniu najlepszych wędrujących wystaw tematycznych z całego świata, nierzadko cenniejszych od zbiorów własnych. Dlatego pod względem fizycznego i klimatycznego bezpieczeństwa szczególnej uwagi wymaga strefa ekspozycji czasowych. Pierwszym kryterium wyboru instytucji goszczącej jest spełnienie przez nią najwyższych standardów ochrony nie tylko w sali dla tych wystaw przeznaczonej, ale również w pozostałych miejscach obsługujących trasę eksponatów – od bramy wjazdowej po pomieszczenia przyjęcia, rozpakowania, przygotowania oraz analogicznie dla drogi powrotnej.
Pomieszczenia wystawowe są izolowane od bezpośredniego światła słonecznego i szkodliwego działania promieni UV. Pozwala to na kontrolowanie oświetlenia wnętrza ze względów ekspozycyjnych i narracyjnych. Z kolei z perspektywy zwiedzających korzystna jest możliwość odpoczynku w trakcie zwiedzania, mentalnego wyjścia poza zamknięty świat wystaw, przywrócenia realności i związanego z tym dostępu do naturalnego światła. W obu budynkach pogodzeniu tych przeciwstawnych potrzeb sprzyja rozluźniona dyscyplina przestrzenna: w Muzeum Wojska Polskiego zaprojektowano pustki między blokami funkcjonalnymi, a w Muzeum Historii Polski otwarte na elewacji „kieszenie” wokół wystawy tworzą bufor między introwertycznym wnętrzem a parkowym otoczeniem. Oba rozwiązania stanowią swoiste interludia, pozwalające na chwile relaksu.
Bezpieczeństwo pożarowe jest z oczywistych względów jedną z najistotniejszych kwestii dotyczących budynku publicznego. Na zastosowane rozwiązania ochronne składają się elementy standardowe oraz wynikające ze specyfiki danego obiektu. Wymagania są definiowane przez przepisy, jednak w przypadku złożonych, wielofunkcyjnych i wielostrefowych budynków ze zróżnicowaną kontrolą dostępu nawet zagadnienia tak typowe jak bezpieczna ewakuacja potrzebują pogłębionej analizy. Przeprowadzanie symulacji komputerowych różnych scenariuszy ewakuacji staje się wówczas koniecznością.
W budynkach publicznych o założonej otwartości przestrzennej w planie i przekroju odrębną kwestią jest ochrona kubatur przed zadymieniem, wymagająca dużych przekrojów dedykowanych kanałów wentylacyjnych, zapewnienia nawiewów kompensacyjnych, odpowiednio rozmieszczonych stałych i ruchomych przegród dymowych. Matryca sterowań awaryjnych instalacji oraz urządzeń budynkowych w sytuacjach zagrożenia pożarowego staje się bardzo skomplikowanym dokumentem projektowym.
Samoczynne urządzenia gaśnicze ułatwiają wczesną, szybką reakcję na pożar, jednak ich stosowanie w przestrzeniach muzealnych wiąże się z ryzykiem zniszczenia eksponatów – nie przez ogień, lecz wskutek samej akcji gaśniczej. Z tego względu praktycznie wykluczone jest wykorzystanie klasycznych tryskaczy wodnych. Z kolei najmniej inwazyjne dla artefaktów gaszenie gazem wymaga uszczelnienia pomieszczenia, a dla części systemów może być uruchomione dopiero po ewakuacji ludzi. Rozwiązanie to nie ma więc zastosowania w dużych przestrzeniach, w których przebywa wielu zwiedzających. Pozostaje trzecia możliwość – instalacja mgły wodnej. Choć taki system nie jest całkowicie neutralny dla zbiorów, dzięki rozpyleniu drobin wody bardzo wydajnie obniża temperaturę powietrza, gazów spalinowych i ogranicza dostęp tlenu jedynie w miejscach występowania ognia, skutecznie tłumiąc pożar. Stąd częste zastosowanie tej instalacji w obiektach muzealnych i zabytkowych.
Aktualnym zagadnieniem staje się też ochrona obiektów w przypadku wojny lub innych sytuacji kryzysowych. W budynku MHP, projektowanym na długo przed rosyjską agresją na Ukrainę, nad podziemiem przewidziano strop chroniący magazyny zbiorów na wypadek zniszczenia górnych kondygnacji. Niezależnie od tego każdy z budynków został wyposażony w skarbiec służący do przechowywania najcenniejszych eksponatów.
Współczesne muzeum to nie tylko ekspozycja, lecz także bardzo skomplikowany, wielofunkcyjny organizm. W MHP program publiczny obejmuje strefę edukacyjno-warsztatową w budynku i w plenerze, bibliotekę z czytelnią, salę widowiskową o najwyższym standardzie akustycznym, z pełnym zapleczem scenicznym i ze studiem nagraniowym, salę kinowo-teatralną, sale projekcyjne, pomieszczenia konferencyjne, strefy VIP i opieki nad dziećmi, kantynę, restaurację, kawiarnię, taras widokowy na dachu, pracownie konserwacji, strefę biurową, zaplecza dla wszystkich grup pracowników, a ponadto magazyny, warsztaty, pomieszczenia techniczne, gospodarcze, pomocnicze, strefy dostaw, połączenia z parkingiem podziemnym. Mnogość funkcji prowadzi do powstania złożonych relacji przy ciągłym przepływie różnorodnych użytkowników, mediów, obiektów. I grupy ludzi, i przedmioty muszą być obsłużone możliwie bezkolizyjnie oraz z zachowaniem właściwych rygorów.
Bezpieczeństwo związane z przebywaniem w budynku ma także wymiar miękki – psychologiczny. W przypadku obiektów wielkoskalowych, o charakterze z definicji monumentalnym, wymaga to szczególnego podejścia przy projektowaniu. Architekturę obu muzeów na Cytadeli tworzą monolityczne, oddziałujące masą formy. W rezultacie całość może generować poczucie przytłoczenia czy zagubienia, dlatego tak ważne stało się zrównoważenie monumentalności przez rozluźnioną strukturę przestrzeni wewnętrznych – przejrzystą, otwartą na światło naturalne i otaczającą zieleń. Dzięki temu odwiedzający, przemieszczając się we wnętrzach, nie tracą orientacji, poczucia kontroli ani kontaktu z realnym światem. Światło zaś nadaje obiektom wizualną lekkość.
Na koniec warto poruszyć kwestię pozornie niezwiązaną z podjętym tematem, ale w istocie stanowiącą początkowy i niezbywalny warunek osiągnięcia dobrego standardu w każdym wymiarze. Można ją określić jako „bezpieczeństwo architektury”, którego podstawę tworzą bezpieczny proces projektowy i bezpieczna realizacja. Oba te obszary są jednak w znacznym stopniu obarczone systemową dysfunkcją.
Jakość procesu projektowego jest zasługą dużych zespołów profesjonalistów o wysokim poziomie wiedzy i kultury projektowania, którym należy zapewnić adekwatne do kwalifikacji wynagrodzenie oraz warunki pracy w odpowiednim komforcie czasowym. Tymczasem w przypadku inwestycji zarówno publicznych, jak i komercyjnych stosuje się wiele taktyk wymuszających opracowywanie projektów przy zaniżonym budżecie. Zleceniodawca osiąga w ten sposób tylko pozorny sukces, ponieważ takie procedury pozwalają jedynie na uzyskanie pracy najniżej wykwalifikowanych zespołów, które działają w najkrótszym czasie, co oznacza eliminację wszelkich nieobligatoryjnych zakresów i złożoności związanych z projektem.
Drugi fundament bezpieczeństwa architektury – bezpieczny proces realizacji – także jest zagrożony. Z powodów systemowych, które można by długo wyliczać, tworzy się bowiem patologiczna i niestety powszechna negatywna norma. Wykonawcy robót kierują swoją energię i zasoby nie na realizację projektu, ale na ratowanie kondycji finansowej własnego kontraktu lub wręcz – co wynika z kultury najniższej ceny panującej również w tej fazie – na wyprowadzenie jego bilansu powyżej zera. W efekcie realizacja inwestycji nie jest obszarem współpracy głównych uczestników procesu, lecz polem ich stałego, wymuszonego konfliktu.
Obie te sytuacje są nagminne i wymagają systemowej naprawy, wprowadzenia skutecznych, profesjonalnych narzędzi środowiskowych i lobbingu, kierowanych na otoczenie inwestycyjne oraz prawodawcze, wiążących jednoznacznie dobre standardy z odpowiednim wynagrodzeniem i adekwatnym do skali przedsięwzięcia czasem, a także pomagających chronić projekt na etapie realizacji. I nie mówimy tu o dobrym samopoczuciu architektów oraz projektantów, lecz o jakości tworzonego na dekady środowiska materialnego, kulturowego i społecznego, w którym wszyscy żyjemy i w którym kształtują się kolejne pokolenia.

PAWEŁ GRODZICKI
Architekt IARP; dr inż., absolwent Wydziału Architektury Politechniki Warszawskiej, kształcił się także na Wydziale Architektury ASP w Kopenhadze; adiunkt, wykładowca na Wydziale Architektury Politechniki Warszawskiej; członek SARP, sędzia konkursowy SARP; partner w pracowni WXCA; współtwórca licznych projektów konkursowych obiektów użyteczności publicznej, m.in. Muzeum Powstania Wielkopolskiego 1918–1919 w Poznaniu oraz kompleksu kulturalnego na Cytadeli Warszawskiej z Muzeum Historii Polski i Muzeum Wojska Polskiego; wcześniej jako associate w pracowni Kuryłowicz & Associates brał udział m.in. w tworzeniu projektu muzeum Polin.





