Jestem zdania, że temat architektury bezpiecznej jest stary jak świat, a także stale ważny niczym znana wszystkim triada Witruwiusza: firmitas, utilitas, venustas (trwałość, użyteczność, piękno)1.
Trwałość – odnosząca się do stabilności, czyli bezpieczeństwa konstrukcji – została tu umieszczona na pozycji pierwszej. Jak wszyscy wiemy, rzymski architekt, jakże słusznie uchodzący za kodyfikatora naszej sztuki, spisał tę definicję prawie 2000 lat temu. Oczywiście już na tysiąclecia przed nim każda z cywilizacji budowała fortyfikacje właśnie dla bezpieczeństwa. Zatem naprawdę można uważać, że nic nowego pod słońcem!
Kolejną oczywistą cechą architektury jest użyteczność. Doskonale nam wiadomo, że w niektórych okresach, np. w czasie funkcjonalizmu, była ona podnoszona do rangi najwyższej (zresztą wraz z kolektywizmem). Wystarczy spojrzeć na genialny, krótki manifest Bauhausu2, ponad stuletni klasyk sam w sobie, autorstwa Waltera Gropiusa.
Jeśli chodzi zaś o stałą wartość piękna – o jego aktualności pisał cytowany już wielokrotnie przeze mnie3 Hans-Georg Gadamer. Twierdził on: „W ogóle trwa tylko stare, które jest nowe – i tylko nowość, która się nie starzeje”4.
Już od kilku lat kwestie związane z bezpieczeństwem zyskują niestety na aktualności: jesteśmy w sytuacji zagrażającej nie tylko pięknu, ale przede wszystkim podstawom egzystencji. Ową sytuację stanowi wojna, i to rozgrywająca się blisko nas. Stąd zapewne architektura bezpieczna kojarzy się powszechnie ze schronami, z żelbetowymi strukturami odpornymi na bombardowanie, ze stacjami metra, składami żywności, z niezawodną infrastrukturą, ze zdolną do odpierania ataków cyfrowych architekturą informacji. Ja jednak chciałabym napisać tu o bezpieczeństwie istotnym zawsze, także w czasie pokoju, oby stałego. Chodzi o bezpieczeństwo i spokój ducha, o architekturę, która – mimo wszelkich form agresji – daje ukojenie, pociechę i przekonanie o trwałości świata. Moim zdaniem właśnie taka jest architektura związana z naturalnym krajobrazem, fizycznym i psychicznym azylem w świecie ciągłych zmian oraz drastycznego nadmiaru bodźców. Chyba nikogo nie trzeba o tym przekonywać. Przyjmijmy to zatem za aksjomat i przyjrzyjmy się kilku przykładom obiektów, opisanych przeze mnie w wielkim skrócie, inspirującym – mam nadzieję – do ich odwiedzin.
Jednym z wybitnych dzieł biura eM4. Pracownia Architektury. Brataniec (architektów Urszuli Forczek-Brataniec i Marcina Bratańca z zespołem) jest nagrodzona w grudniu 2021 r., w konkursie Polski Cement w Architekturze, realizacja parku w Starachowicach. Architekci, opisując ją, posłużyli się utworem przywodzącym na myśl haiku, poetycką formę typową dla kultury Japonii, wyrażającą immanentne przywiązanie do współzależności – w przestrzeni tak fizycznej, jak i społecznej:
skała, woda i las splatają się
budując przestrzeń parku
ten splot uzupełniają wątki szczególne
wątek ścieżki żelaza – dziedzictwo przemysłowej historii
i nitka rzeki kwiatów
splot wątków
tworzy nowe wyjątkowe miejsca i opowieści6.
Jury opisało realizację w sposób pragmatyczny, zauważając, że: „Autorzy pracy w mistrzowski sposób operują formą, która pomimo abstrakcyjnego i zgeometryzowanego języka doskonale wpisuje się w zróżnicowany teren oraz krajobraz przyrodniczy (…)”7. Park – wzbogacony o niezwykły, betonowy pawilon, drewniano-stalowy amfiteatr, podesty, nawierzchnie i inne elementy – zyskał nowe życie, pozostające w pełnej harmonii z życiem zastanym. Wyróżnikami projektu są szacunek wobec środowiska i poprawa bezpieczeństwa użytkowania parku. Realizacja jest twórcza i uspokajająca – ani nie epatuje nadmiarem nowości, ani niczego nie imituje, choć zdecydowanie nawiązuje do tradycji miejsca.
Muzeum zlokalizowano w historycznym parku miejskim Városliget, w XIX-wiecznej części Pesztu. Znajduje się ono blisko placu Bohaterów z monumentalnym, neoklasycystyczno-secesyjnym założeniem kolumnady i obelisku, gdzie umieszczono posągi wielkich synów narodu, a także dwoma przeciwległymi muzeami z portykami w duchu Partenonu. Imponujący rozmachem kompleks, stojący na osi reprezentacyjnej alei Andrássyego (przy której wręcz bledną Pola Elizejskie), został zrealizowany w 1895 r. i upamiętnia 1000-lecie przybycia plemion madziarskich, pod wodzą księcia Arpada, na tereny Basenu Karpackiego (Panonii).
Budynek Muzeum Etnograficznego – dzieło architekta Marcela Ferencza (NAPUR Architect) ukończone w 2022 r. – to pierwsza stała siedziba tej zacnej instytucji. Można by się zatem spodziewać nader ekspresyjnej, państwowej architektury. Tymczasem obiekt, choć ma prawie 3,5 ha powierzchni, został ukształtowany terenowo. Stanowi tyleż budynek o bardzo wydłużonym, prostokątnym rzucie i parabolicznym przekroju, ileż parkową przestrzeń publiczną. Krzywiznowy dach o wygodnym spadku jest całkowicie przechodni, swobodnie dostępny – także po obwodzie, aż do najwyższych partii. Ma liczne miejsca siedzące, usytuowane wśród pięknie poprowadzonej zieleni (rodzimych gatunków: od traw i kwiatów przez buki po kosodrzewinę) oraz precyzyjnie wykonanych kamiennych nawierzchni. Od strony parku, w obniżeniu do poziomu ulicy, znajduje się instalacja rzeźbiarska ze stali, o poetyckiej, minimalistycznej formie i z gradacyjnym rdzewieniem. Ekspozycja barwnej kolekcji muzeum, zbieranej od drugiej połowy XIX w., głównie na terenie dzisiejszych Węgier, Słowacji, Rumunii i Chorwacji, ma miejsce wyłącznie we wnętrzu, pod ziemią. Dzieło Ferencza to architektura niezwykła – abstrakcyjna, ale budująca krajobraz o cechach naturalnego. Można ją odczytywać jako metaforę topografii historycznych Węgier, w tym Siedmiogrodu i Karpat. Za górami, za lasami… lecz językiem nie historyzującej nostalgii, tylko dyscypliny geometrii, zachowanej również w ornamencie stalowej, ażurowej fasady. Wielka popularność muzeum świadczy o tym, że jego idea jest – w poczuciu zbiorowego bezpieczeństwa pamięci w ważnym i pięknym miejscu – rozumiana i akceptowana.
Syntetyczny opis sanktuarium pasyjno-maryjnego w Kalwarii Zebrzydowskiej jest bardzo trudny. To miejsce wręcz kosmiczne, idealnie wkomponowane w krajobraz góry Żar i Lanckorońskiej Góry, położone zaledwie 35 km na południowy zachód od Krakowa. Harmonię obiektu można opisać jako sakralną, sarmacką polifonię. Grają w niej zarówno szlachetna intencja fundatora – Mikołaja Zebrzydowskiego h. Radwan, marszałka wielkiego koronnego, wojewody i starosty krakowskiego, jego żony – Doroty z Herburtów h. Pawęża (fundacja od 1600 r.), a także ich spadkobierców w XVII i XVIII w., jak i geometria wielkiego założenia, rozmierzonego w sposób imponujący z końcem XVI w. przez matematyka – księdza Feliksa Żebrowskiego, na wzór Jerozolimy, oraz wyrafinowana manierystyczna i barokowa architektura aż 42 kaplic i kościołów8. Całość wieńczą klasztor i kościół klasztorny ojców Bernardynów – przedstawicieli specyficznie polskiej wersji zakonu Braci Mniejszych. Pierwsi fundatorzy powierzyli architekturę tych dwóch budynków jezuicie, architektowi Janowi Marii Bernardoniemu (autorowi m.in. barokowej kolegiaty w Nieświeżu), natomiast projekt kaplic i kościołów – pochodzącemu z Flamandii złotnikowi, Paulowi Baudarthowi9. Architekturę obiektów można określić jako niepowtarzalnie wyrafinowaną, iście biżuteryjną, a skomplikowane, finezyjne formy wieńczących je dachów budzą podziw do dzisiaj. Zespół jest wielki pod każdym względem: ma powierzchnię 160 ha, a strome, kamieniste i terenowe dróżki, które łączą kaplice i kościoły ulokowane na beskidzkich wzgórzach, mają długość ponad 5 km. Pielgrzymi rozpamiętują na nich tajemnice maryjne (Dróżki Matki Boskiej) oraz pasyjne (Dróżki Pana Jezusa, Via Dolorosa). Wśród wszystkich dzieł architektury świata właśnie to miejsce, niezależnie od przekonań religijnych czy duchowych, robi na wielu odwiedzających, którzy przybywają naprawdę zewsząd, gigantyczne wrażenie. I zawsze łagodzi ducha. Nie bez powodu w 1999 r. zostało wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO (na podstawie doskonałego studium pod egidą profesor Anny Mitkowskiej z Wydziału Architektury PK)10. Kalwaria ożywa zwłaszcza w Wielkim Poście, a szczególnie w Wielki Piątek, gdy odprawiane jest wielkie misterium pasyjne. Kompozycja sanktuarium, wybitnej sakralnej architektury w krajobrazie, to prawdziwa harmonia mundi.
Norweski fenomenolog architektury, Christian Norberg- -Schulz, którego wspaniałe główne dzieło11 – poświęcone duchowi miejsca – od dawna czeka na polski przekład, twierdził:
„Architektura powstaje, gdy uwidacznia się całościowe środowisko (…). Generalnie, oznacza to konkretyzację genius loci. Widzieliśmy [wcześniej], że czyni się to za sprawą budynków, które akumulują właściwości miejsca i przybliżają je człowiekowi. Podstawowym aktem architektury jest zatem zrozumienie «powołania» miejsca”12.
Dalej autor pisze, że idea charakteru miejsca powstaje antropocentrycznie, zgodnie z odniesieniem do podstawowych cech człowieka i dążenia, by miejsce to zrozumieć13. Wcześniej natomiast cytuje wielkiego Kevina Lyncha, piszącego w Obrazie miasta, że: „Dobry obraz środowiskowy daje jego posiadaczowi ważne poczucie emocjonalnego bezpieczeństwa”14. Innymi słowy – taki dobry obraz powstaje, gdy charakter miejsca jest czytelny. Norberg-Schulz zauważa, że „Być zagubionym – to ewidentne przeciwieństwo poczucia bezpieczeństwa, którym nacechowane jest zamieszkiwanie”15.
Moim zdaniem autor genialnie ujął istotę sprawy. Dom przecież kojarzy się przede wszystkim z bezpieczeństwem. Zapewne dlatego bezpiecznie czujemy się właśnie w środowisku naturalnym, ale podbudowanym, wzmocnionym idealnie wpisaną architekturą. Opisane tu realizacje – ważna dla tradycji miasta rewitalizacja parku, muzeum tworzące własny krajobraz formy i metafory, wielkie i wzniosłe założenie sakralne w górzystym pejzażu – są tego najlepszymi dowodami. Stanowią potwierdzenie, że harmonia świata jest możliwa, przynajmniej w miejscach, które architektura współtworzy, konkretyzując bezpiecznego ducha.
1 Marcus Vitruvius Pollio (Witruwiusz), De Architectura Libri Decem (O architekturze ksiąg dziesięć), przeł. K. Kumaniecki, Prószyński i S-ka, Warszawa 2010, s. 9.
2 Program of the Staatliche Bauhaus in Weimar Walter Gropius, 1919, https://bauhausmanifesto.com (data dostępu: lipiec 2025).
3 Por. M.A. Urbańska, Ponad konfliktem i czasem, „Zawód: Architekt”, 2024, nr 95, s. 18.
4 H.-G. Gadamer, Przeszłość, tradycja, edukacja, [w:] tegoż, Teoria, etyka, edukacja. Eseje wybrane, Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego, Warszawa 2008, s. 218.
5 Fragment na podstawie: M.A. Urbańska, Od Mangghi do Meduzy. Japońskie inspiracje w nowej architekturze polskiej, „Państwo i Społeczeństwo. Architektura Dalekiego Wschodu” (red. K. Banasik-Petri), rok XXII: 2022, nr 2, s. 235–236, https://www.panstwoispoleczenstwo.pl/2022-2-009 (data dostępu: lipiec 2025).
6 Źródło: materiały eM4. Pracownia Architektury. Brataniec.
7 P. Piestrzyński, Za wirtuozowskie operowanie białym, surowym żelbetem, https://architekturabetonowa.pl/konkurs-polski-cement-w-architekturze/5038/2021-2 (data dostępu: lipiec 2025).
8 Por. np.: Zabytek.pl, Kalwaria Zebrzydowska – krajobrazowy zespół manierystycznego parku pielgrzymkowego, https://zabytek.pl/pl/obiekty/kalwaria-zebrzydowska-kalwaria-krajobrazowy-zespol-manierystyczn (data dostępu: lipiec 2025), oraz o. M. Rudyk OFM, Kalwaria Zebrzydowska. Sanktuarium pasyjno-maryjne, oprac. graficzne M. Bełdowska, wyd. 6 popr., Wydawnictwo ZET, Wrocław 2022.
9 Por. tamże.
10 Por. B. Werner, Krajobraz Kalwarii Zebrzydowskiej promowany na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO, „Wiadomości Konserwatorskie” 1999, nr 5, s. 2–8.
11 Ch. Norberg-Schulz, Genius Loci. Towards a Phenomenology of Architecture, Rizzoli, New York 1980.
12 Tamże, s. 23. Fragment w przekładzie własnym autorki. Tekst oryginalny: „Architecture comes into being when a total environment is made visible (…). In general, this means to concretize the genius loci. We have seen that this done by means of buildings which gather the properties of place and bring them close to man. The basic act of architecture is therefore to understand the «vocation» of the place and bring it close to man”.
13 Ch. Norberg-Schulz, dz. cyt., s. 28.
14 K. Lynch, Image of the City, Harvard University Press, Cambridge, Massachusetts, and London, England 1960, s. 4. Fragment w przekładzie własnym autorki. Tekst oryginalny: „A good environmental image gives its possessor an important sense of emotional security”. Wydanie polskie: Obraz miasta, przeł. T. Jeleński, Archivolta, Kraków 2011.
15 Ch. Norberg-Schulz, dz. cyt., s. 17. Fragment w przekładzie własnym autorki. Tekst oryginalny: „To be lost is evidently the opposite of the feeling of security which distinguishes dwelling”.
MARTA A. URBAŃSKA
Architekt IARP; członek MPOIA RP, SARP i SKOZK; historyk i krytyk architektury, profesor Politechniki Krakowskiej; ekspert Fundacji Miesa van der Rohe.







